Publikujemy wywiad, jakiego x. Wojciech Zięba udzielił w lutym dla pisma "Wawrzyn" (czasopismo wrocławskiego Duszpasterstwa Akademickiego "Wawrzyny"):
Jesienią 2009 roku trójka uczniów XIV LO we Wrocławiu - powołując się na listopadowy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, mówiący, że wieszanie krzyży w klasach narusza wolność religijną - złożyła petycję domagając się zdjęcia krzyży z klas szkoły, do której uczęszczają. Wkrótce przeciwko temu pomysłowi wystąpili obrońcy krzyży. Obie strony swe racje przedstawiły podczas debaty, która odbyła się 16 grudnia 2009 roku. O naświetlenie sporu w tej sprawie poprosiłam księdza Wojciecha Ziębę, który jest w tym liceum katechetą.
Od czego rozpoczęła się sprawa zdjęcia krzyży w LO XIV?
Podobno uczniowie omawiali na etyce wyrok Trybunału Europejskiego w sprawie krzyży i innych symboli religijnych czy chrześcijańskich. Etyki uczy nauczyciel, z którym raczej nie mam kontaktu, nie jest zbyt przyjazny. Podejrzewam, że wtedy wpadli na pomysł, że tu też mogą spróbować taką akcję przeprowadzić. Są dwie hipotezy. Nie jest wykluczone, że zostali "podpuszczeni" przez kogoś i wykonywali zadanie. Chociaż staram się takich spiskowych teorii unikać i myślę, że było inaczej. Oni tak sobie podyskutowali, a pewne środowiska zainteresowane laicyzacją, tzw. "nowoczesnością", postanowiły to wykorzystać. Wyczuły, że to może być próba wprowadzenia tych "oświeconych" metod tworzenia społeczeństwa "otwartego" czy politycznie poprawnego.
Czy osoby, które rozpoczęły tę akcję, są przedstawicielami większej grupy czy występowały indywidualnie?
Sądzę, że oni po prostu we trójkę pogadali sobie na lekcjach etyki. Zresztą, nie mam o to żalu do etyka. Wręcz przeciwnie, niech sobie rozmawiają, szukają. Z tą trójką nie miałem kontaktu. Oni uważają, że są jakby "ponad", dlatego dialog z nimi jest trudny lub wręcz niemożliwy. Uważają nas za "ciemnogród", więc "dlaczego mają z jakimś szamanem z wioski rozmawiać". Wprowadzają nowoczesne technologie, to szamana muszą w najlepszym wypadku omijać.
Jak doszło do debaty w sprawie zdjęcia krzyży?
Wcześniej gdzieś się coś szeptało, że jest petycja. Dowiedziałem się od pani katechetki, że jest jakaś sprawa i dyrektor prosi o nasze ustosunkowanie się. Kiedy dyrektor przyszedł do szkoły, obskoczyli go dziennikarze i pytają, co z krzyżami. To było zaskoczenie i dwa, trzy tygodnie przed tym apogeum właściwie tylko druga strona to rozgrywała. W lokalnej "Gazecie Wyborczej" ukazywały się krótkie artykuły o uczniach, ich zainteresowaniach, poszukiwaniach. To było trochę takie "lansowanie" tej trójki. Dyrektor był chwalony za to, że rozsądnie podchodzi do problemu, a my: księża i katecheci, że jesteśmy tacy ugodowi. Dopiero jak w sposób zdecydowany zadziałaliśmy podczas debaty, to dyrektor "schował się pod sutannę ze strachu", a "księża okazali się radykalni czy nawet fanatyczni". Debata była kluczowa. Uważam, że to nasz mocny kontratak po pewnym okresie ich samozadowolenia tak zadziałał.
Samozadowolenia?
Tak, inicjatywa była w ich rękach, mieli swoją grupę. Debata była po ich myśli, więc od razu przyjęli propozycję dyrektora, który szukał dla nich miejsca w tej sytuacji. Z naszej strony było to trochę takie pospolite ruszenie. Ich było troje, mieli swojego nauczyciela, a z naszej strony nie wiadomo, kto miał odpowiadać: biskup, dyrektor, jakiś uczeń? W końcu zebrałem kilkoro uczniów, którzy interesowali się tą sprawą. Poszedłem też do karmelitanek poprosić o modlitwę w tej intencji. Wydawało się, że tamci są na wygranej pozycji i dopiero sama debata rozbiła te bańki pychy. Niektórzy twierdzą, że nasz kontratak był zbyt ostry albo niepoważny, ale ja uważam, że był skuteczny. Myśleli, że tą debatą wykażą naszą obsesję, ale byli chyba zaskoczeni naszą reakcją i przygotowaniem. A na zakończenie dostali ode mnie oprócz słynnych zabawek bardzo dobrą książkę w 5-ciu egzemplarzach (J. Weiler "Chrześcijańska Europa").
Jak przebiegała debata?
Obie strony były dobrze reprezentowane. U nas był dr Nysler, dawniej ateista i racjonalista, który się nawrócił, a także pan Terlikowski, dyskutant i intelektualista, a na pewno inteligent katolicki, znany z telewizji. Po drugiej stronie był m.in. profesor Hartman, wojujący ateista. Z tego, co do mnie docierało, byli zachwyceni, że mają przy sobie profesora i że nas "pojadą". My stworzyliśmy zespół i mieliśmy bardzo dużo argumentów. Wiedziałem, że trzeba bardzo ostro i konkretnie bronić swego stanowiska, oczywiście bez obrażania ludzi. Trzeba też pamiętać o najmłodszych obserwatorach tej debaty, czyli gimnazjalistach z I klasy. Uznałem, że za pomocą paru żartów trzeba sytuację jakoś rozładować i pokazać, że strona "kościelna" jest nie tylko przygotowana intelektualnie, w co niektórzy powątpiewali, ale może też być pogodniejsza, bardziej dynamiczna, weselsza, ładniejsza. Wydaje mi się, że udało nam się to w stu procentach. Niektórzy potem uważali, że zlekceważyliśmy czy nawet obraziliśmy przeciwników, ale to tylko dlatego, że tak mocno przegrali. Może gdyby wygrali, uznaliby nas za rozsądnych, ale nieprzekonywujących.
Ogłoszono oficjalnie, że krzyże będą wisiały. Jak ci uczniowie zareagowali na tę wiadomość? Czy pogodzili się z decyzją dyrekcji? Czy może dalej próbują coś zrobić?
Po debacie "Gazeta Wyborcza" pojęczała jeszcze chwilę, postraszyła profesora Legutkę za użycie słowa "smarkacze", a później sprawa całkowicie ucichła. Ten atak został odparty, chociaż słyszałem, że ludzie o takich poglądach nie odpuszczą i będą próbowali działać w inny sposób. Uważam, że mają pełne prawo do swoich działań i poszukiwań, tylko niech nie liczą na to, że uda im się ich smutny światopogląd wcielić w życie.
A jaka jest teraz atmosfera w szkole? Czy jest jakaś różnica czy może wszystko jest po staremu?
Raczej nie ma różnicy. Myślę, że to był jakiś test w rodzaju: czy Polska osiągnęła już ten poziom oświecenia, tolerancji, postępowości, żeby można było wprowadzać reformy usuwające pewne symbole w imię racjonalistycznego, nowego porządku świata. Dlatego dosyć duże znaczenie przywiązywałem do tej sprawy. Być może "czternastka" jako szkoła sztandarowa, szkoła wybitnie zdolnej młodzieży, właśnie dlatego została wybrana. Nie mam na myśli, że jest jakiś sztab masonów, który próbował to ustawić, ale być może dlatego zrobił się szum, bo to dość znana szkoła, więc gdyby tutaj akcja się powiodła, to mogłaby ogarnąć też inne miejsca, może nawet całą Polskę? Słyszało się wokół, że więcej uczniów w XIV-tce popiera tę inicjatywę, a inne liceum powołuje podobny komitet, więc płomień tej rewolucji czy "krucjaty" antykrzyżowej miał się rozszerzać. Ale nie była to prawda. W szkole nie przybywało uczniów, którzy identyfikowali się z tamtym stanowiskiem, a w innych szkołach kwestia raczej nie była podejmowana albo po prostu opowiadano się za krzyżami.
Czy ksiądz uważa, że dobrze się stało, że debata się odbyła? Czy były osoby, dla których ta sprawa z Krzyżem była świadectwem wiary, kiedy mieli okazję przyznać się i powiedzieć, że są za Krzyżem?
Myślę, że właśnie tak. Nastąpiło ożywienie wśród młodzieży, były dyskusje. Był to dla nich moment zastanowienia. Dobrze się stało, że to pole, wybrane przez przeciwników, okazało się dla nas korzystne. Nie chodziło o to, żeby zmiażdżyć tych wrogów Krzyża, bo to żadni wrogowie. Trzeba ich traktować przyjaźnie i raczej próbować zrozumieć ich racje, ale też nie ulegać każdej histerii, każdej fobii, każdej obsesji zgodnie z panującą modą, zgodnie z tym trendem europejskim, żeby się zaprzeć chrześcijańskiego dziedzictwa.
Powstała strona internetowa Obrońców Krzyża*. Jaki jest jej cel?
Chcieliśmy, żeby był to taki owoc debaty na miarę dzisiejszych czasów. Istnieją strony przeciwników Krzyża, więc pomyślałem, że my też możemy utworzyć blog. Stronę prowadzi jeden z naszych dyskutantów. Chodzi o to, żeby sobie uświadamiać te problemy, a także jednoczyć się, nie w duchu krucjaty czy oblężonej twierdzy, ale pokazywać to, co już na debacie udało się wykazać: że to nie my jesteśmy nawiedzonymi fanatykami, wrogami tych, którzy nie lubią Krzyża. Przeciwnie, my raczej do nich podchodzimy ze współczuciem i zrozumieniem, ale nie będziemy przepraszać za to, że jesteśmy chrześcijanami i wycofywać się. Chcemy pokazać, że Europa jest chrześcijańska, z całym szacunkiem do wyznawców innych religii czy niewierzących: Europa jest dla wszystkich. Porównajmy sytuację w Arabii Saudyjskiej, gdzie za krzyżyk można być wychłostanym, a jeśli muzułmanin się ochrzci, to czeka go kara śmierci. Europa jest zupełnie inna właśnie z powodu Krzyża.
*http://defensorescrucis.blogspot.com/
Rozmawiała Marta Miłosz
niedziela, 4 kwietnia 2010
sobota, 3 kwietnia 2010
Krucjata - Młodzi w Życiu Publicznym wspiera dyrekcję III LO w Sopocie
Wrocławska Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym wystosowała pismo z poparciem dla dyrekcji III LO w Sopocie, która odrzuciła petycję o usunięcie krzyży ze szkolnych klas. Petycję przygotował i podpisał, jako jedyny spośród 400 uczniów szkoły, maturzysta Maciej Czerski. Sprawę nagłośniły lewicowe media należące do koncernu Agory: „Gazeta Wyborcza” i Radio TOK FM.
„Z zaniepokojeniem przyjmujemy wiadomość, iż także Pani szkoła stała się miejscem, w którym podjęto próby usunięcia krzyży z sal lekcyjnych” – czytamy w liście do Danuty Klapper-Szczuckiej, dyrektor III LO w Sopocie, wystosowanym przez wrocławską Krucjatę – Młodzi w Życiu Publicznym. Autorzy pisma, z młodzieżowej organizacji działającej przy Stowarzyszeniu Kultury Chrześcijańskiej im. K. P. Skargi, zauważają, że „media donoszą o próbie walki z krzyżem, na krótko przed najważniejszymi dla chrześcijan świętami Misterium Męki, Śmierci krzyżowej i Zmartwychwstania Chrystusa”.
„Krzyż jest znakiem naszego Zbawiciela i jako taki, ważniejszy jest nawet niż godło państwowe. Polska wyrosła w cywilizacji chrześcijańskiej i jej zawdzięcza swoje istnienie. Krzyż jest również tej cywilizacji symbolem” – czytamy w piśmie.
Poniżej pełna treść pisma Krucjaty – Młodzi w Życiu Publicznym Wrocław:
Szanowna Pani Dyrektor
Danuta Klapper-Szczucka
III Liceum Ogólnokształcące w Sopocie
Oskara Kolberga 15
81-881 Sopot Tel. 58 550 69 81
Szanowna Pani Dyrektor,
Z zaniepokojeniem przyjmujemy wiadomość, iż także Pani szkoła stała się miejscem, w którym podjęto próby usunięcia krzyży z sal lekcyjnych. Niestety, trudno nam uwierzyć iż działanie to jest przypadkowe i mające na celu dobro obywateli. O sprawie, która z pewnością może tylko zaszkodzić wizerunkowi Pani placówki oraz spokojowi maturzystów, skrzętnie donoszą media koncernu Agora, które podobnie we Wrocławiu, wzięły w „obronę” w grudniu 2009 roku trójkę uczniów w XIV LO, którym symbol chrześcijaństwa nagle zaczął przeszkadzać. Zastanawiające jest także to, że media donoszą o próbie walki z krzyżem, na krótko przed najważniejszymi dla chrześcijan świętami Misterium Męki, Śmierci krzyżowej i Zmartwychwstania Chrystusa.
Krzyż jest znakiem naszego Zbawiciela i jako taki, ważniejszy jest nawet niż godło państwowe. Polska wyrosła w cywilizacji chrześcijańskiej i jej zawdzięcza swoje istnienie. Krzyż jest również tej cywilizacji symbolem.
Usunięcie krzyży ze szkolnych sal oznacza walkę wydaną katolicyzmowi i przypomina czasy komunistycznych represji. Krzyż symbolizuje naszego Pana Jezusa Chrystusa, a Jego obecność nikogo nie obraża, gdyż Bóg jest miłością i miłuje On każdego człowieka. Nawet jeśli ktoś tej wiary nie podziela, powinien zrozumieć, że nie jest ona skierowana przeciwko niemu. Osoba wyznająca inną wiarę, bądź niewierząca nie jest przez samą obecność krzyża w sali do niczego przymuszana. Twierdzenie, że obecność krzyża w sali obraża niechrześcijan ma tyle sensu, co twierdzenie, że godło państwowe swoją obecnością obraża obcokrajowców.
Polska wyrosła w tradycji chrześcijańskiej, a większość Polaków to katolicy – krzyż w salach lekcyjnych tylko o tym przypomina. W dzisiejszych czasach tyle mówi się o tolerancji, należy więc domagać się również tolerancji dla katolików i ich przekonań.
Wyrażamy nasze poparcie dla odrzucenia przez Panią petycji o usunięcie krzyży, która nie dość, że godzi w odczucia religijne i narodowe pozostałych uczniów i pracowników, to jest niczym innym jak autorytarnym narzuceniem poglądów przez jednego ucznia – który wiedzę powinien zdobywać od innych, a nie ją narzucać.
Z poważaniem
Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym Wrocław
Źródło: www.krucjata.org.pl
„Z zaniepokojeniem przyjmujemy wiadomość, iż także Pani szkoła stała się miejscem, w którym podjęto próby usunięcia krzyży z sal lekcyjnych” – czytamy w liście do Danuty Klapper-Szczuckiej, dyrektor III LO w Sopocie, wystosowanym przez wrocławską Krucjatę – Młodzi w Życiu Publicznym. Autorzy pisma, z młodzieżowej organizacji działającej przy Stowarzyszeniu Kultury Chrześcijańskiej im. K. P. Skargi, zauważają, że „media donoszą o próbie walki z krzyżem, na krótko przed najważniejszymi dla chrześcijan świętami Misterium Męki, Śmierci krzyżowej i Zmartwychwstania Chrystusa”.
„Krzyż jest znakiem naszego Zbawiciela i jako taki, ważniejszy jest nawet niż godło państwowe. Polska wyrosła w cywilizacji chrześcijańskiej i jej zawdzięcza swoje istnienie. Krzyż jest również tej cywilizacji symbolem” – czytamy w piśmie.
Poniżej pełna treść pisma Krucjaty – Młodzi w Życiu Publicznym Wrocław:
Szanowna Pani Dyrektor
Danuta Klapper-Szczucka
III Liceum Ogólnokształcące w Sopocie
Oskara Kolberga 15
81-881 Sopot Tel. 58 550 69 81
Szanowna Pani Dyrektor,
Z zaniepokojeniem przyjmujemy wiadomość, iż także Pani szkoła stała się miejscem, w którym podjęto próby usunięcia krzyży z sal lekcyjnych. Niestety, trudno nam uwierzyć iż działanie to jest przypadkowe i mające na celu dobro obywateli. O sprawie, która z pewnością może tylko zaszkodzić wizerunkowi Pani placówki oraz spokojowi maturzystów, skrzętnie donoszą media koncernu Agora, które podobnie we Wrocławiu, wzięły w „obronę” w grudniu 2009 roku trójkę uczniów w XIV LO, którym symbol chrześcijaństwa nagle zaczął przeszkadzać. Zastanawiające jest także to, że media donoszą o próbie walki z krzyżem, na krótko przed najważniejszymi dla chrześcijan świętami Misterium Męki, Śmierci krzyżowej i Zmartwychwstania Chrystusa.
Krzyż jest znakiem naszego Zbawiciela i jako taki, ważniejszy jest nawet niż godło państwowe. Polska wyrosła w cywilizacji chrześcijańskiej i jej zawdzięcza swoje istnienie. Krzyż jest również tej cywilizacji symbolem.
Usunięcie krzyży ze szkolnych sal oznacza walkę wydaną katolicyzmowi i przypomina czasy komunistycznych represji. Krzyż symbolizuje naszego Pana Jezusa Chrystusa, a Jego obecność nikogo nie obraża, gdyż Bóg jest miłością i miłuje On każdego człowieka. Nawet jeśli ktoś tej wiary nie podziela, powinien zrozumieć, że nie jest ona skierowana przeciwko niemu. Osoba wyznająca inną wiarę, bądź niewierząca nie jest przez samą obecność krzyża w sali do niczego przymuszana. Twierdzenie, że obecność krzyża w sali obraża niechrześcijan ma tyle sensu, co twierdzenie, że godło państwowe swoją obecnością obraża obcokrajowców.
Polska wyrosła w tradycji chrześcijańskiej, a większość Polaków to katolicy – krzyż w salach lekcyjnych tylko o tym przypomina. W dzisiejszych czasach tyle mówi się o tolerancji, należy więc domagać się również tolerancji dla katolików i ich przekonań.
Wyrażamy nasze poparcie dla odrzucenia przez Panią petycji o usunięcie krzyży, która nie dość, że godzi w odczucia religijne i narodowe pozostałych uczniów i pracowników, to jest niczym innym jak autorytarnym narzuceniem poglądów przez jednego ucznia – który wiedzę powinien zdobywać od innych, a nie ją narzucać.
Z poważaniem
Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym Wrocław
Źródło: www.krucjata.org.pl
piątek, 2 kwietnia 2010
Wielki Piątek Męki Pańskiej
Oto drzewo krzyża, na którym zawisło zbawienie świata!

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
(Iz 53, 3-5)
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz On był przebity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
(Iz 53, 3-5)
poniedziałek, 29 marca 2010
Rosnące zainteresowanie blogiem
W ostatnich dniach o stronie Defensores Crucis napisały 2 ogólnopolskie gazety: "Rzeczpospolita" oraz "Nasz Dziennik". Oba artykuły znajdują się na blogu.
Ponadto, w lutym x. Wojciech Zięba wypowiadał się dla "Gazety Wrocławskiej":
http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/222425,krucjata-do-men-krzyze-zawisna-w-szkolach,id,t.html#material_2
Dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem, prosząc jednocześnie o dalsze popularyzowanie go. Z pewnością przysłuży się to jego rozwojowi i będzie stanowiło dla nas motywację do dalszej pracy.
Wszelkie opinie, pytania oraz sugestie prosimy przesyłać na nasz adres e-mailowy: defensorcrucis@gmail.com
Defensores Crucis
Ponadto, w lutym x. Wojciech Zięba wypowiadał się dla "Gazety Wrocławskiej":
http://www.polskatimes.pl/fakty/kraj/222425,krucjata-do-men-krzyze-zawisna-w-szkolach,id,t.html#material_2
Dziękujemy za zainteresowanie naszym blogiem, prosząc jednocześnie o dalsze popularyzowanie go. Z pewnością przysłuży się to jego rozwojowi i będzie stanowiło dla nas motywację do dalszej pracy.
Wszelkie opinie, pytania oraz sugestie prosimy przesyłać na nasz adres e-mailowy: defensorcrucis@gmail.com
Defensores Crucis
"Nasz Dziennik": Warto zaglądać: defensorescrucis.blogspot.com
Grupa uczniów z XIV Liceum Ogólnokształcącego we Wrocławiu wraz z katechetą założyła blog "Defensores Crucis" poświęcony tematowi współczesnej obrony krzyży. To reakcja na rozreklamowane w "Gazecie Wyborczej" żądania czterech uczniów z tej szkoły, którzy żądali usunięcia krzyży z sal lekcyjnych. W blogu przedstawione są podobne sprawy z całej Polski.
- Ponieważ debata w naszym liceum odbyła się na forum młodzieżowym, a młode pokolenie znacznie lepiej porusza się w świecie wirtualnym, komputerowym, dlatego uznałem, że taka forma znakomicie dotrze do młodzieży - mówi "Naszemu Dziennikowi" katecheta ks. Wojciech Zięba, pomysłodawca bloga. - Pomysł założenia bloga powstał na gorąco, wiedziałem, że trzeba szybko pewne rzeczy powyjaśniać, ponazywać, nie można było czekać np. kilka miesięcy - tłumaczy katecheta.
Blog defensorescrucis.blogspot.com powstał po debacie, do której doszło w XIV Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu, kiedy to kilkoro uczniów - zainspirowanych orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który nakazał zdjęcie krzyża w jednej z włoskich szkół - zgłosiło taki sam postulat we własnej szkole.
Ksiądz Zięba podkreśla, że argumenty tych uczniów znajdowały szerokie medialne odbicie, w przeciwieństwie do racji obrońców pozostawienia krzyży w liceum, dlatego też chodziło o ich nagłośnienie. - W mediach przedstawiono to całe nasze wystąpienie w obronie krzyża blado i w nieprzychylnym świetle, więc uznałem, że trzeba zaprezentować swoje racje na forum niezależnym - podkreśla duchowny.
Mimo że grupa zwolenników zdejmowania krzyży nie powiększyła się poza tę czwórkę uczniów, która podpisała petycję, to sprawa wciąż się tli. Przejawem tego jest pozwanie prof. Ryszarda Legutki za krytykę tej antykrzyżowej akcji. Ksiądz Wojciech Zięba broni europosła, uważając, że zareagował właściwie - zwłaszcza w obliczu medialnej nagonki na chrześcijan, jakoby ci dyskryminowali niewierzących.
Katecheta zwraca uwagę, że jedna z osób walczących z krzyżami w swoim blogu umieściła "rycinę przedstawiającą przebitego krzyżem polskiego orła". "Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem (a nawet ostrzem) polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło - wspomniane, jeśli dobrze pamiętam, podczas naszej debaty - nie zasługuje na proces tym bardziej?" - pyta duchowny w jednym z wpisów w blogu.
Katecheta podkreśla, że wymierzona w krucyfiksy akcja uczniów ma wsparcie nie tylko medialne, zwłaszcza wrocławskiego oddziału "Gazety Wyborczej", lecz także zewnętrzne. Jedna z uczennic ma powiązania z ateistycznym Stowarzyszeniem Racjonalistów.
Zgodnie z zamierzeniami jego założycieli blog jest pomyślany nie tylko jako bezpośrednia reakcja na wydarzenia z wrocławskiego liceum. Uczniowie wraz z katechetą chcą także informować "o wydarzeniach i problemach, które się z tym wiążą, i rozważać je w szerszym kontekście (dechrystianizacja współczesnego świata)".
I rzeczywiście w blogu możemy zapoznać się z informacjami na temat innych akcji znieważania krzyża, które nasiliły się po orzeczeniu Trybunału w Strasburgu. Chodzi m.in. o sprawę mieszkańca Świnoujścia, który domagał się od władz miasta zdjęcia krzyży wiszących w magistracie, czy podobny postulat ucznia z III LO w Sopocie, powiązanego - jak się okazuje - także ze Stowarzyszeniem Racjonalistów.
Przez trzy miesiące istnienia blog zanotował ok. 3 tys. wejść, co oznacza, że dziennie przegląda go kilkadziesiąt osób.
Zenon Baranowski
Źródło: www.NaszDziennik.pl
- Ponieważ debata w naszym liceum odbyła się na forum młodzieżowym, a młode pokolenie znacznie lepiej porusza się w świecie wirtualnym, komputerowym, dlatego uznałem, że taka forma znakomicie dotrze do młodzieży - mówi "Naszemu Dziennikowi" katecheta ks. Wojciech Zięba, pomysłodawca bloga. - Pomysł założenia bloga powstał na gorąco, wiedziałem, że trzeba szybko pewne rzeczy powyjaśniać, ponazywać, nie można było czekać np. kilka miesięcy - tłumaczy katecheta.
Blog defensorescrucis.blogspot.com powstał po debacie, do której doszło w XIV Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu, kiedy to kilkoro uczniów - zainspirowanych orzeczeniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który nakazał zdjęcie krzyża w jednej z włoskich szkół - zgłosiło taki sam postulat we własnej szkole.
Ksiądz Zięba podkreśla, że argumenty tych uczniów znajdowały szerokie medialne odbicie, w przeciwieństwie do racji obrońców pozostawienia krzyży w liceum, dlatego też chodziło o ich nagłośnienie. - W mediach przedstawiono to całe nasze wystąpienie w obronie krzyża blado i w nieprzychylnym świetle, więc uznałem, że trzeba zaprezentować swoje racje na forum niezależnym - podkreśla duchowny.
Mimo że grupa zwolenników zdejmowania krzyży nie powiększyła się poza tę czwórkę uczniów, która podpisała petycję, to sprawa wciąż się tli. Przejawem tego jest pozwanie prof. Ryszarda Legutki za krytykę tej antykrzyżowej akcji. Ksiądz Wojciech Zięba broni europosła, uważając, że zareagował właściwie - zwłaszcza w obliczu medialnej nagonki na chrześcijan, jakoby ci dyskryminowali niewierzących.
Katecheta zwraca uwagę, że jedna z osób walczących z krzyżami w swoim blogu umieściła "rycinę przedstawiającą przebitego krzyżem polskiego orła". "Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem (a nawet ostrzem) polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło - wspomniane, jeśli dobrze pamiętam, podczas naszej debaty - nie zasługuje na proces tym bardziej?" - pyta duchowny w jednym z wpisów w blogu.
Katecheta podkreśla, że wymierzona w krucyfiksy akcja uczniów ma wsparcie nie tylko medialne, zwłaszcza wrocławskiego oddziału "Gazety Wyborczej", lecz także zewnętrzne. Jedna z uczennic ma powiązania z ateistycznym Stowarzyszeniem Racjonalistów.
Zgodnie z zamierzeniami jego założycieli blog jest pomyślany nie tylko jako bezpośrednia reakcja na wydarzenia z wrocławskiego liceum. Uczniowie wraz z katechetą chcą także informować "o wydarzeniach i problemach, które się z tym wiążą, i rozważać je w szerszym kontekście (dechrystianizacja współczesnego świata)".
I rzeczywiście w blogu możemy zapoznać się z informacjami na temat innych akcji znieważania krzyża, które nasiliły się po orzeczeniu Trybunału w Strasburgu. Chodzi m.in. o sprawę mieszkańca Świnoujścia, który domagał się od władz miasta zdjęcia krzyży wiszących w magistracie, czy podobny postulat ucznia z III LO w Sopocie, powiązanego - jak się okazuje - także ze Stowarzyszeniem Racjonalistów.
Przez trzy miesiące istnienia blog zanotował ok. 3 tys. wejść, co oznacza, że dziennie przegląda go kilkadziesiąt osób.
Zenon Baranowski
Źródło: www.NaszDziennik.pl
niedziela, 28 marca 2010
Polska: obecność krzyża w magistracie nie narusza dóbr osobistych
Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił w piątek powództwo mieszkańca Świnoujścia, który domagał się od gminy i miasta Świnoujście zdjęcia krzyży wiszących w magistracie – informuje polskieradio.pl. Lesław Maciejewski twierdził, że krzyż godzi w jego wolność wyznania, a obecność krzyża w sali sesyjnej uniemożliwia mu uczestniczenie w sesjach rady miejskiej.
Sąd Okręgowy uznał, że obecność tych symboli religijnych nie narusza dóbr osobistych pozywającego. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne.
Maciejewski zapowiedział odwołanie się od wyroku. Powiedział, że jest zdeterminowany i dalej będzie walczyć w tej sprawie - jeśli zajdzie taka potrzeba, również przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.
Źródło: polskieradio.pl
Sąd Okręgowy uznał, że obecność tych symboli religijnych nie narusza dóbr osobistych pozywającego. Orzeczenie sądu nie jest prawomocne.
Maciejewski zapowiedział odwołanie się od wyroku. Powiedział, że jest zdeterminowany i dalej będzie walczyć w tej sprawie - jeśli zajdzie taka potrzeba, również przed Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu.
Źródło: polskieradio.pl
"Rzeczpospolita": Licealne wojny z krzyżami
Sopot: Jeden uczeń, nieporozumienie plus audycja w radiu TOK FM i afera gotowa
- Są rekolekcje, uczniów w szkole nie ma, ale telefony w tej sprawie ciągle są – wzdycha Danuta Klapper-Szczucka, pełniąca obowiązki dyrektora III LO w Sopocie. Już drugi dzień odpowiada na pytania dziennikarzy. Powód? Maturzysta z tej szkoły zażądał zdjęcia krzyży.
Uczeń Maciej Czerski napisał w tej sprawie petycję do dyrekcji III LO. "Symbole religijne w szkole to pogwałcenie konstytucji" – argumentował.
- Dostałem wiadomość, że nowy ksiądz chce wieszać krzyże we wszystkich salach (obecnie są tylko w tych, w których odbywają się lekcje religii – red.) i zacząłem działać – opowiada "Rz" Czerski. Petycję podpisał jako jedyny z 400 uczniów szkoły. Dyrekcja decyzji o zdjęciu krzyży nie podjęła.
Sprawę nagłośniło Radio TOK FM. Relacjonowało, że po proteście ucznia "krzyże pojawiły się wszędzie, nawet w miejsce godła". Temat podchwyciły inne media.
Na wpływ mediów liczył Czerski. – Będzie duży i szkoła nie zamiecie sprawy pod dywan. Liczę na wywołanie debaty społecznej – twierdził. W rozmowie z "Rz" przyznał, że działa w propagującym ateizm Polskim Stowarzyszeniu Racjonalistów.
Dyrektor Klapper-Szczucka była zaskoczona zamieszaniem. Przekonuje, że nikt nigdy poza maturzystą żadnych pretensji do krzyży nie miał. Zaznacza, że i temu uczniowi przez kilka lat nauki krzyże nie przeszkadzały. – Nie dowieszamy krzyży. Nie ma agitacji. A krzyże są tam, gdzie odbywają się lekcje religii – wyjaśnia. Czy zastępują godła? – W ferie był remont kilku sal. Godła były zdjęte, bo trzeba było je naprawić – tłumaczy.
Mimo rozgłosu żaden z uczniów formalnie Czerskiego nie poparł. Nikt nie zaproponował napisania nowej petycji i złożenia pod nią podpisu.
Dwa dni rozmów z dziennikarzami zmęczyły nie tylko dyrektorkę, ale też Czerskiego. Czy dalej będzie walczył z krzyżami w szkole? – To nie jest moim życiowym priorytetem i na tak radykalne ciągnięcie tego nie mam czasu. Mam maturę – odpowiada i zapewnia: – Na nowo żadnej petycji nie chcę pisać, choć głosy poparcia są z różnych stron.
Awantury o krzyże zaczęły się po wyroku Europejskiego Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu, który rozpatrując w 2009 r. skargę z Włoch, stwierdził, że wieszanie krzyży w szkolnych klasach to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Uznał też, że naruszają wolność religijną uczniów.
W grudniu 2009 r. wybuchła awantura o szkolne krzyże we wrocławskim XIV LO. Dziś po niej nie ma śladu.
– Roma locuta, causa finita (Rzym przemówił, sprawa zakończona – red.) – tak ks. Wojciech Zięba, katecheta z "czternastki", kwituje decyzję dyrektora, że kilka krzyży w klasach pozostanie na swym miejscu.
– Po płomieniu rewolucji nie ma śladu – żartuje. – Grupa zwolenników zdejmowania krzyży nie rozszerzyła się poza czwórkę uczniów, która podpisała petycję, więc temat nie wraca nawet na lekcjach religii.
Inaczej uważa Tomasz Chabinka, maturzysta i jeden z autorów petycji w sprawie krzyży. - Znaleźliśmy zrozumienie dla naszych racji u sporej grupy uczniów "czternastki" – przekonuje i zauważa, że dzięki wywalczonej przez nich interpretacji MEN, że o krzyżach decyduje społeczność szkolna, dyrekcje placówek nie będą mogły unikać dyskusji na ten temat. Ale dziś licealistów "czternastki" bardziej interesuje to, jak zakończy się sprawa sądowa o ochronę dóbr osobistych, którą dwójka uczniów wytoczyła prof. Ryszardowi Legutce. Dolnośląski europoseł PiS nazwał inicjatorów akcji zdejmowania krzyży rozwydrzonymi smarkaczami, a ich zachowanie – szczeniacką zadymą.
Chabinka uważa, że było to obraźliwe i poniżające. Oprócz przeprosin w mediach uczniowie domagają się 5 tys. zł nawiązki na stowarzyszenie Młody Wrocław.
Legutko nie chce komentować pozwu. Jego słów broni ks. Zięba. – To właściwe odreagowanie po tej medialnej opresji wobec wierzących za rzekome prześladowanie mniejszości – mówi katecheta. Po szkolnej debacie uruchomił z uczniami blog zwolenników krzyży (www.defensorescrucis.blogspot.com).
Tam też broni Legutki, podając przykład umieszczenia przez jednego z blogerów ryciny przedstawiającej przebitego krzyżem polskiego orła. "Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło nie zasługuje na proces znacznie bardziej?" – pisze ks. Zięba. – "Profesorowi Ryszardowi Legutce polecam wspomniany rysunek i wiele innych prostackich komentarzy jako koronny argument w dyskusji na temat poziomu kultury i intelektu naszych "skrzywdzonych" przez profesora adwersarzy".
Ks. Zięba ubolewa, że zamiast merytorycznej dyskusji dostaje e-maile z obelżywymi piosenkami i rysunkami młotka, którym powinien puknąć się porządnie w czoło. – To ostatnie oceniam jako atrybut męczeństwa – uśmiecha się katecheta z XIV LO.
Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/394704,452366.html
- Są rekolekcje, uczniów w szkole nie ma, ale telefony w tej sprawie ciągle są – wzdycha Danuta Klapper-Szczucka, pełniąca obowiązki dyrektora III LO w Sopocie. Już drugi dzień odpowiada na pytania dziennikarzy. Powód? Maturzysta z tej szkoły zażądał zdjęcia krzyży.
Pokrzyżować plany księdza
Uczeń Maciej Czerski napisał w tej sprawie petycję do dyrekcji III LO. "Symbole religijne w szkole to pogwałcenie konstytucji" – argumentował.
- Dostałem wiadomość, że nowy ksiądz chce wieszać krzyże we wszystkich salach (obecnie są tylko w tych, w których odbywają się lekcje religii – red.) i zacząłem działać – opowiada "Rz" Czerski. Petycję podpisał jako jedyny z 400 uczniów szkoły. Dyrekcja decyzji o zdjęciu krzyży nie podjęła.
Sprawę nagłośniło Radio TOK FM. Relacjonowało, że po proteście ucznia "krzyże pojawiły się wszędzie, nawet w miejsce godła". Temat podchwyciły inne media.
Na wpływ mediów liczył Czerski. – Będzie duży i szkoła nie zamiecie sprawy pod dywan. Liczę na wywołanie debaty społecznej – twierdził. W rozmowie z "Rz" przyznał, że działa w propagującym ateizm Polskim Stowarzyszeniu Racjonalistów.
Dyrektor Klapper-Szczucka była zaskoczona zamieszaniem. Przekonuje, że nikt nigdy poza maturzystą żadnych pretensji do krzyży nie miał. Zaznacza, że i temu uczniowi przez kilka lat nauki krzyże nie przeszkadzały. – Nie dowieszamy krzyży. Nie ma agitacji. A krzyże są tam, gdzie odbywają się lekcje religii – wyjaśnia. Czy zastępują godła? – W ferie był remont kilku sal. Godła były zdjęte, bo trzeba było je naprawić – tłumaczy.
Mimo rozgłosu żaden z uczniów formalnie Czerskiego nie poparł. Nikt nie zaproponował napisania nowej petycji i złożenia pod nią podpisu.
Dwa dni rozmów z dziennikarzami zmęczyły nie tylko dyrektorkę, ale też Czerskiego. Czy dalej będzie walczył z krzyżami w szkole? – To nie jest moim życiowym priorytetem i na tak radykalne ciągnięcie tego nie mam czasu. Mam maturę – odpowiada i zapewnia: – Na nowo żadnej petycji nie chcę pisać, choć głosy poparcia są z różnych stron.
Spór o symbole, proces o "smarkaczy"
Awantury o krzyże zaczęły się po wyroku Europejskiego Trybunały Praw Człowieka w Strasburgu, który rozpatrując w 2009 r. skargę z Włoch, stwierdził, że wieszanie krzyży w szkolnych klasach to naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami. Uznał też, że naruszają wolność religijną uczniów.
W grudniu 2009 r. wybuchła awantura o szkolne krzyże we wrocławskim XIV LO. Dziś po niej nie ma śladu.
– Roma locuta, causa finita (Rzym przemówił, sprawa zakończona – red.) – tak ks. Wojciech Zięba, katecheta z "czternastki", kwituje decyzję dyrektora, że kilka krzyży w klasach pozostanie na swym miejscu.
– Po płomieniu rewolucji nie ma śladu – żartuje. – Grupa zwolenników zdejmowania krzyży nie rozszerzyła się poza czwórkę uczniów, która podpisała petycję, więc temat nie wraca nawet na lekcjach religii.
Inaczej uważa Tomasz Chabinka, maturzysta i jeden z autorów petycji w sprawie krzyży. - Znaleźliśmy zrozumienie dla naszych racji u sporej grupy uczniów "czternastki" – przekonuje i zauważa, że dzięki wywalczonej przez nich interpretacji MEN, że o krzyżach decyduje społeczność szkolna, dyrekcje placówek nie będą mogły unikać dyskusji na ten temat. Ale dziś licealistów "czternastki" bardziej interesuje to, jak zakończy się sprawa sądowa o ochronę dóbr osobistych, którą dwójka uczniów wytoczyła prof. Ryszardowi Legutce. Dolnośląski europoseł PiS nazwał inicjatorów akcji zdejmowania krzyży rozwydrzonymi smarkaczami, a ich zachowanie – szczeniacką zadymą.
Chabinka uważa, że było to obraźliwe i poniżające. Oprócz przeprosin w mediach uczniowie domagają się 5 tys. zł nawiązki na stowarzyszenie Młody Wrocław.
Legutko nie chce komentować pozwu. Jego słów broni ks. Zięba. – To właściwe odreagowanie po tej medialnej opresji wobec wierzących za rzekome prześladowanie mniejszości – mówi katecheta. Po szkolnej debacie uruchomił z uczniami blog zwolenników krzyży (www.defensorescrucis.blogspot.com).
Tam też broni Legutki, podając przykład umieszczenia przez jednego z blogerów ryciny przedstawiającej przebitego krzyżem polskiego orła. "Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło nie zasługuje na proces znacznie bardziej?" – pisze ks. Zięba. – "Profesorowi Ryszardowi Legutce polecam wspomniany rysunek i wiele innych prostackich komentarzy jako koronny argument w dyskusji na temat poziomu kultury i intelektu naszych "skrzywdzonych" przez profesora adwersarzy".
Ks. Zięba ubolewa, że zamiast merytorycznej dyskusji dostaje e-maile z obelżywymi piosenkami i rysunkami młotka, którym powinien puknąć się porządnie w czoło. – To ostatnie oceniam jako atrybut męczeństwa – uśmiecha się katecheta z XIV LO.
Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/artykul/394704,452366.html
wtorek, 23 marca 2010
Włochy: rząd deklaruje obronę krzyża
„W imię cywilizacji i wolności” Włochy prowadzą walkę w obronie krzyży w szkołach i miejscach publicznych – deklaruje minister spraw zagranicznych Franco Frattini. Szef włoskiej dyplomacji wziął udział w zakończeniu uroczystości ku czci patrona Europy św. Benedykta w opactwie na Monte Cassino.
– Nie chodzi tu o zajęcie stanowiska natury konfesyjnej ani tym bardziej o odmawianie prawa do tego, by wierzyć lub nie, zagwarantowanego w naszej konstytucji. Chcemy natomiast powtórzyć, że każde państwo powinno móc zgodnie z własną historią, kultura i tradycją, określać relacje między sfera publiczną a sacrum – powiedział Frattini. Minister dodał, że jego zdaniem ostatnio częściej broni się w Europie praw osób niewierzących, niż wierzących.
Źródło: KAI
Za: PiotrSkarga.pl
– Nie chodzi tu o zajęcie stanowiska natury konfesyjnej ani tym bardziej o odmawianie prawa do tego, by wierzyć lub nie, zagwarantowanego w naszej konstytucji. Chcemy natomiast powtórzyć, że każde państwo powinno móc zgodnie z własną historią, kultura i tradycją, określać relacje między sfera publiczną a sacrum – powiedział Frattini. Minister dodał, że jego zdaniem ostatnio częściej broni się w Europie praw osób niewierzących, niż wierzących.
Źródło: KAI
Za: PiotrSkarga.pl
sobota, 13 marca 2010
Filip Maria Muszyński: In Hoc Signo Vinces
Bitwa przy Moście Mulwijskim, 28 października 312 roku
His
toria potrafi zaskakiwać. Pierwsza w dziejach świata bitwa toczona pod znakiem krzyża nie była elementem wojny religijnej, ale politycznych zmagań w pogańskim Cesarstwie Rzymskim. Zmagań między Konstantynem a Maksencjuszem.Sytuacja w cesarstwie była wówczas niezwykle skomplikowana, wielu wpływowych dowódców i polityków sięgało po władzę, toczyły się walki o dominację. Maksencjusz faktycznie panował w Rzymie już od 306 roku, choć jego władza nie została wtedy uznana przez pierwszego Augusta - Galeriusza . W 307 roku udało się Maksencjuszowi opanować Italię i samowolnie przyjął wtedy tytuł Augusta.
Konstantyn, syn tetrarchy – Konstancjusza Chlorusa - panował w tym czasie w Galii. W 310 roku uzyskał on zgodę od Galeriusza na używanie tytułu Augusta. Wkrótce postanowił rozprawić się z Maksencjuszem i odebrać mu władzę w Italii.
Po zwycięstwach Konstantyna pod Suzą, Turynem, Mediolanem i Weroną, do decydującej bitwy doszło niedaleko Rzymu – przy Moście Mulwijskim. Kilka dni przed bitwą Konstantyn i jego wojsko ujrzeli na niebie świetlisty znak krzyża z napisem In hoc signo vinces (pod tym znakiem zwyciężysz). Następnej nocy ukazał się cesarzowi Chrystus i polecił wykonanie sztandaru na podobieństwo tego znaku. Sporządzono więc według wskazań naszego Pana znak legionowy, zwany labarum. Natomiast w przeddzień bitwy cesarz miał sen, w którym dostał polecenie umieszczenia na tarczach swoich żołnierzy „niebiańskiego znaku Boga” – był to monogram Chrystusa składający się z greckich liter „chi-rho”.
28 października 312 roku przy Moście Mulwijskim rozegrała się wielka bitwa między Konstantynem a Maksencjuszem. Maksencjusz przygotował co prawda Rzym do obrony, ale postanowił zmierzyć się z Konstantynem w polu. Poprowadził swe wojska na północ i przerzucił Mostem Mulwijskim na drugą stronę Tybru, po czym podążył wzdłuż rzeki, ale tam drogę zagrodziły mu wojska Konstantyna, które oskrzydliły go i zamknęły w pułapce między Tybrem a pobliskimi wzgórzami. W tej sytuacji żołnierze Maksencjusza rzucili się do ucieczki i zginęli w nurcie rzeki wraz ze swym wodzem. Następnego dnia zwycięski Konstantyn wjechał do Rzymu. Wkrótce potem cesarz ogłosił się poddanym Krzyża, kazał też wybudować swój pomnik z krzyżem w ręce i napisem: „Pod tym znakiem zbawienia, prawdziwym świadectwem męstwa, ocaliłem Twoje miasto i uwolniłem je od tyrana”.
Cesarz uwierzył, że swoje zwycięstwo zawdzięcza Chrystusowi. Już w rok po tych wydarzeniach wydał edykt mediolański, który sprawił, że święta religia chrześcijańska została uznana w całym cesarstwie. Oznaczało to koniec prześladowań i było wielkim wydarzeniem w historii Kościoła Świętego, zaczęły powstawać chrześcijańskie bazyliki, rozwijać się miejsca kultu, kształtowała się hierarchia kościelna, zwalczano herezje i obalano pogańskie idole. Nastał świt cywilizacji chrześcijańskiej.
W 312 roku Konstantyn nie wiedział jeszcze, jak wielkie znaczenie będzie miała bitwa przy Moście Mulwijskim, ale mimo to, jeszcze jako poganin, zaufał Chrystusowi – i zwyciężył. Później wiele dobrego zrobił dla Kościoła, ale chrzest przyjął dopiero przed śmiercią. Powinniśmy pamiętać, że i dziś Krzyż Święty jest jedynym znakiem, który przynosi prawdziwe zwycięstwo, więc za nic w świecie nie możemy go wymazać z naszych tarcz.
Filip Maria Muszyński
wtorek, 9 marca 2010
x. Wojciech Zięba: Problem "rozwydrzonych smarkaczy", czyli Imperium kontratakuje
Przeciwnicy krzyża są niestrudzeni. Ochłonęli już po grudniowej debacie w czternastym liceum we Wrocławiu i znowu atakują. Media informują, że "uczniowie XIV LO złożyli pozew przeciw europosłowi Ryszardowi Legutce". Chcę ponownie podkreślić, że tego rodzaju określenia stwarzają fałszywy obraz jakoby to "pół szkoły", a może i wszyscy żyli tylko jednym pragnieniem - zdjąć krzyże! Tymczasem to NADAL TA SAMA MALEŃKA GRUPKA osób, która domagała się usunięcia krzyży. Dzięki tej grupce także ja znowu jestem przepytywany przez media i po raz drugi, wbrew własnej woli, muszę występować w roli "eksperta".
Nie będę oceniał słów profesora Legutki. Jedno wiem na pewno - wytaczanie procesu w takiej sprawie jest żałosne i wygląda na rozpaczliwą próbę złapania drugiego oddechu i ponownego wypłynięcia na powierzchnię. W związku z tym mam pytanie: jeśli dobrze pamiętam, jedna z osób walczących z krzyżami na swoim blogu umieściła rycinę przedstawiającą przebitego krzyżem polskiego orła. Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem (a nawet ostrzem) polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło - wspomnaniane, jeśli dobrze pamiętam, podczas naszej debaty - nie zasługuje na proces znacznie bardziej? (A pewnie takich przykładów można znależć dziesiątki.) Nie jestem pieniaczem i sprawy sądowe budzą we mnie, delikatnie mówiąc, niechęć. Ale może warto odpowiedzieć nadwrażliwym przeciwnikom krzyża, że znacznie wredniejszym posunięciem jest umieszczanie tego rodzaju rysunków i komentarzy, bo one godzą i w ojczyznę, i w wyznawaną wiarę. Patetyczne słowa? Owszem, ale sądzę, że proces w takiej sprawie jest znacznie głębiej uzasadniony, wygranie procesu bardziej prawdopodobne (myślę, że odszkodowanie za straty moralne może być bardzo wysokie). A Profesorowi Ryszardowi Legutce polecam wspomniany rysunek i wiele innych prostackich komentarzy jako koronny argument w dyskusji na temat poziomu kultury i intelektu naszych "skrzywdzonych" przez Profesora adwersarzy.
x. Wojciech Zięba
Nie będę oceniał słów profesora Legutki. Jedno wiem na pewno - wytaczanie procesu w takiej sprawie jest żałosne i wygląda na rozpaczliwą próbę złapania drugiego oddechu i ponownego wypłynięcia na powierzchnię. W związku z tym mam pytanie: jeśli dobrze pamiętam, jedna z osób walczących z krzyżami na swoim blogu umieściła rycinę przedstawiającą przebitego krzyżem polskiego orła. Alegoria zapewne ma przedstawiać Polskę cierpiącą pod jarzmem (a nawet ostrzem) polskiego obskuranckiego katolicyzmu. Czy takie arcydzieło - wspomnaniane, jeśli dobrze pamiętam, podczas naszej debaty - nie zasługuje na proces znacznie bardziej? (A pewnie takich przykładów można znależć dziesiątki.) Nie jestem pieniaczem i sprawy sądowe budzą we mnie, delikatnie mówiąc, niechęć. Ale może warto odpowiedzieć nadwrażliwym przeciwnikom krzyża, że znacznie wredniejszym posunięciem jest umieszczanie tego rodzaju rysunków i komentarzy, bo one godzą i w ojczyznę, i w wyznawaną wiarę. Patetyczne słowa? Owszem, ale sądzę, że proces w takiej sprawie jest znacznie głębiej uzasadniony, wygranie procesu bardziej prawdopodobne (myślę, że odszkodowanie za straty moralne może być bardzo wysokie). A Profesorowi Ryszardowi Legutce polecam wspomniany rysunek i wiele innych prostackich komentarzy jako koronny argument w dyskusji na temat poziomu kultury i intelektu naszych "skrzywdzonych" przez Profesora adwersarzy.
x. Wojciech Zięba
Subskrybuj:
Posty (Atom)